Westernowcy lubią Partynice. Coraz wyższy poziom młodzieży. Czeszka mistrzynią Polski. 25 quarterów w konkursie reiningu! Mistrz przegrał z emocjami. Gdzie kucharki trzy... Jeźdźcy spod znaku kowbojskiego kapelusza upodobali sobie Partynice na swoje najważniejsze spotkania. Z siedmiu dotychczas rozegranych mistrzostw Polskiej Ligi Western i Rodeo (PLWiR), aż cztery odbyły się na partynickim torze wyścigowym. Tegoroczne były mistrzostawmi najlepszymi, zarówno pod względem organizacyjnym, jak i sportowym. W poszczególnych konkrencjach startowało więcej zawodników niż w poprzednich latach, a co ważniejsze uzyskiwali oni - na ogół - lepsze wyniki. Najwięcej emocji wzbudził otwarty konkurs reiningowy, ale o nim na deser. Miarą postępu, jaki się dokonuje w polskim sporcie westernowym, był też wysoki poziom prezentowany przez najlepszych juniorów. Na dwóch biegunach Niewątpliwie bohaterem nr 1 w tej kategorii wiekowej był Tomasz Turkowski. Przede wszystkim dlatego, że zdobył złoty medal w najbardziej prestiżwoej konkurencji -reiningu. Wygrał na tym samym koniu - Jacks Smart Command rasy American Quarter Horse (AQH), na którym przed rokiem zdobył brązowy medal, a jego tegoroczna ocena była wyższa niż zeszłorocznego zwycięzcy, co najlepiej świadczy o postępie, jaki zrobił ten utalentowany zawodnik. Warto wyjaśnić jak można odczytywać jego wynik - 209,5 pkt. Bonifikacyjnych. Otóż 200 pkt. w reiningu mniej więcej odpowaida granicy 60% w klasycznym ujeżdżeniu, a 210 pkt. - 65%. Tomasz Turkowski dołożył do tego dwa zwycięstwa w konkurencjach z drugiego bieguna westernowego - w tzw. szybkościówkach. Na innym quarterze, Smile Man Go, triumfował zarówno w wyścigu wokół beczek, jak i w slalomie między tyczkami. I znowu drobne wyjaśnienie dla mniej wtajemniczonych - konie używane w "szybkościówkach" to osobny zbiór, praktycznie nie nadają się do innych westernowych konkurencji. Przykładem takiej wąskiej specjalizacji jest własnie Smile Man Go, na którym jego właściciel, Jarosław Bilski, wywaliczył srebrne medale w tych samych konkurencjach, ale wśród seniorów. Poza tym - zdaniem sędziego głównego Marka Godziny - wśród juniorów wyróżniły się dwie zawodniczki. Pierwszą z nich jest Karolina Niechwiadowicz. 17-letnia obecnie amazonka odnosi sukcesy już od lat (m.in. była dwukrotnie najlepszą polską juniorką w katergorii western pleasure), a na Partynice przyjechała z Pucharem Europy Środkowej w trailu i western horsemanship. Pleasure = przyjemność Przerwijmy na chwilę relację, aby z grubsza przybliżyć czytelnikom spoza westernowego świata, na czym polegają te konkurencje. W pleasure zawodnicy jeżdżą wokół sędziego róznymi chodami (zmiana odbywa się na jego komendę), a on ocenia ustawienie konia i jak jeździec prezentuje się w siodle. Obraz, jaki się jawi sędziemu, ma dawać wrażenie, że jeźdźcowi (ale koniowi i widzom także) sprawia to przyjemność; stąd nazwa konkurencji. Sędzie nie przyznaje punktów, a jedynie ustala kolejność par. W horsemanship także oceniane są: ustawienie konia, jakośc chodów, dosiad jeźdźca, ale tym razem każdy zawodnik prezentuje się sędziemu pojedynczo, a jego jazda odbywa się nie na komendy, lecz według określonego schematu (podobnie jak w klasycznym ujeżdżeniu). Całość jet oceniana w punktach bonifikacyjnych. Konkurencja ta uważana jest za najbardziej przygotowującą do tej najważniejszej, taki "przedreining".
Źródło: Koń, autor Marek Szewczyk